Tytuł: Moje zwykła marzenie

Autor: Verlaine Paul Marie
Tagi:
Epoka: młoda polska

Śnię często - przejmująco, dziwnie - o nieznanej Kobiecie. Ja ją kocham i kocha mnie ona. Nigdy całkiem ta sama, ni całkiem zmieniona, Kocha mnie i pojmuje, i goi me rany. Bo ona mnie pojmuje! Serca mego ściany Dla niej jednej przezrocze, zagadki zasłona Dla niej jednej opada! Gdy skroń ma spocona, Ona jedna ją chłodzi rosą łzy wylanej. Krucze, lniane czy złote są jej włosy wiotkie? Nie wiem. Imię? Pamiętam, że dźwięczne i słodkie, Jak imiona najdroższych wygnańców żywota. Spojrzenie jej podobne posągów spojrzeniu, A głosu dalekiego, cichego pieszczota Ma dźwięk głosów kochanych, zmilkłych w grobów cieniu.


Losowe utwory:


Biel pokryła splugawioną ziemię, W snach mych ciągle widzę ... Więcej

Każdego dnia,
nieuchronnie,
zbliżamy się...
do walc... Więcej

Do G.

w moich odpływach
przeprawach rower... Więcej

wznoszę oczy ku niebu,
szukam wzroku twojego,
jak mała... Więcej

Letnie trawy, Wszystko co zostaje Z marzeń żołnierzy. Więcej